Odcinek 45. Wulgarny wylew myśli

E. miał chwilę wulgarnego wylewu myśli. Rzygał myślami:

Niewiele jest bardziej przykrych dla faceta wydarzeń od zostania wydymanym. Każdy unika tego jak ognia i większości wydaje się, że uniki wykonują skutecznie. Tacy, nie wiedząc o niczym, są najbardziej gwałceni. Rżnie ich demon, aż miło. Oni - słowo honoru, tak to wygląda w świecie transcendentnym - odwracają się tyłem i pochylają. Nikt ich nie zmusza - sami z siebie! Dają się pieprzyć ze wszystkich stron. A po wszystkim? Uśmiech, zadowolenie z wspięcia się na wyżyny męskości. A przecież, kolego jeden z drugim, zostałeś podstępem zwalony i się jeszcze z tego cieszysz? Jesteś zwykłą szmatą lub, co gorsze i śmieszniejsze, szmatą bez świadomości bycia szmatą. O, podstępny demonie...

Gdy już E. wyrzygał, co miał wyrzygać, spuścił wodę i wrócił chwiejnym krokiem do pokoju. Leżąc, skulił się w kłębek własnych marzeń i przygód jeszcze nie rozstrzygniętych. Bo widzisz, mówił, ty jesteś czysta, oni - brudni. Ty masz białą suknię, oni - upierdolone gnojem łapska. Ty wzlatujesz bezgłośnie w niebo, oni - podcinają ci anielskie skrzydełka. Wybacz mi te androny, komunały i powtarzające się w nieskończoność brednie, od których nawet mnie boli mózg, ale jako największy w dziejach literatury nikomu nie potrzebnej kabotyn mam prawo - mam prawo być banalny i złowróżbny. Mogę, bez żadnej odpowiedzialności ni pewności, rzucić w jakąkolwiek stronę jakikolwiek epitet i będzie mi wybaczone. Sam sobie wybaczę, wiesz? Dam rozgrzeszenie, w imię swoje, czyli nikogo takiego. Literatura nie znosi niepewnych.

A teraz Ty, Boże Jedyny, bo Ty jeden wiesz, że ja to taki wielki egoista zamknięty w zbyt wstrzemięźliwym ciele. Pamiętasz, mówił E. w górę, jak uroniłem łzę, niejedną, kiedy do Ciebie mówiłem - pierwszy raz mówiłem? A jak przysięgałem Mateczce, że już więcej nie dotknę tej butelki? Że od jutra do za tydzień nie będę pił. I potem dotknąłem, i potem się napiłem. Jak szmata ze świadomością bycia szmatą. Nasza Mamusia płakała, prawda? Spraw, żeby przestała, i spraw, żebym ja zamienił się w kogoś innego - nareszcie w siebie! Od dawna wyczekiwanego siebie. Bo jak nie, to...

5 komentarze:

Karska pisze...

Jak dobrze, że do mnie zajrzałeś.
Chyba będę Cię czytać. :)

Ruciński pisze...

Będzie mi bardzo miło. :)

Balbina pisze...

o kurcze. dzieki za lakoniczny komentarz. wlasnie znalazlam bloga, gdzie moge wpadac, jak nie ma przy mnie akurat mego ukochanego pana pilcha! wybacz dzis juz sie nie wczytuje, ale wroce! ostrzegam. a upierdliwym powracaczem jestem;-)

Ruciński pisze...

Przyjąłem ostrzeżenie - będę się pilnował. :) I oczywiście zapraszam jak najczęściej.

didixi pisze...

Faktycznie, rozkręcasz się...